Grand Prix Kanady

Grand Prix Kanady F1: Montreal, czyli ściganie z dozą ryzyka

Oceń ten post

Niedzielna Grand Prix Kanady to siódma odsłona tegorocznej rywalizacji o mistrzostwo świata Formuły 1. Tor w Montrealu to spore wyzwanie dla kierowców, dlatego możemy spodziewać się zażartej walki o jak najlepszą pozycję, tym bardziej, że grono faworytów jest dość duże.

Polscy kibice sportów motorowych kojarzą Grand Prix Kanady zwłaszcza z występami Roberta Kubicy. W 2007 roku polski kierowca brał udział w pamiętnym wypadku, podczas którego jego bolid przy prędkości ponad 220 km/h uderzył w bandę i, koziołkując, roztrzaskał się o przeciwległą barierę. Kubicy udało się wyjść z kraksy bez szwanku, choć wszystko wyglądało dość makabrycznie.

Rok później Polak na torze w Montrealu okazał się bezkonkurencyjny i stanął na najwyższym stopniu podium. Pozostaje więc duży żal, że teraz nie wystartuje w wyścigu i będzie go oglądał w pit-stopie z pozycji kierowcy testowego. A może ma to także swoje dobre strony, bo w obecnym bolidzie Williamsa o jakimkolwiek większym sukcesie nie ma jednak mowy?

W najbliższą niedzielę faworytami są jak zwykle kierowcy trzech teamów – Mercedesa, Ferrari i Red Bulla. Patrząc na sześciu zawodników tych zespołów wyraźnie widać, że największe sukcesy w Montrealu święcił Lewis Hamilton, który podczas swojej kariery aż sześć razy wygrywał tutaj wyścig, w tym trzy ostatnie edycje padały jego łupem.

Choć w obecnym sezonie aktualny mistrz świata nie ma tak wyraźnej przewagi nad rywalami jak przed rokiem (triumfował dotąd w dwóch z sześciu wyścigów), to i tak prowadzi w klasyfikacji generalnej i ma duże szanse, by w ten weekend dystans punktowy jeszcze powiększyć. Ze względu na to, że to jeden z ulubionych torów Brytyjczyka, można przypuszczać, że jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, jedno miejsce na podium jest już zarezerwowane.

Grand Prix KanadyKto, oprócz Hamiltona, może wskoczyć na pudło? Z pewnością może to uczynić któryś z kierowców teamu Red Bull – Max Verstappen lub Daniel Ricciardo. Bolidy obu zawodników świetnie spisywały się na torze ulicznym w Monaco, więc podobnie może być w Kanadzie. Holendra musi opuścić jednak pech, który już w tym sezonie zabrał mu kilka punktów.

Zespół Australijczyka będzie musiał natomiast opracować dobrą taktykę na niedzielę, bo wszystko wskazuje na to, że nie ominie go kara cofnięcia o kilka pozycji na starcie (w związku z wymianą systemu MGU-K). Przeczucie mówi nam, że to jednak Verstappen z tej dwójki okaże się lepszy.

Tradycyjnie już nie ma wyścigu Formuły 1 bez Ferrari, więc także Sebastian Vettel i Kimi Raikkonen zapewne pokażą się z dobrej strony. Niemiecki kierowca przed rokiem był drugi. Teraz powinien ponownie stoczyć z Hamiltonem walkę o zwycięstwo i wcale nie jest powiedziane, że znowu obejrzy jego plecy.

Duże znaczenie dla losów wyścigu będą miały kwalifikacje. Jeśli Vettel pokona w nich aktualnego lidera, to istnieje spora szansa, że wygra także w niedzielę. Raikkonen zaś może włączyć się do walki o podium, choć wątpliwe, by okazał się szybszy od swojego kolegi z teamu.


Grand Prix Kanady F1 – typy

Kierowca | wygra | miejsce 1-3

Hamilton | @2.40 | @1.27

Vettel | @2.65 | @1.30

Bottas | @8.50 | @2.05

Verstappen | @11.00 | @2.55


Grand Prix Kanady

Ostatni wyścig Formuły 1 odbywający się w Monaco okazał się pozbawiony emocji. Wbrew temu, co każdego roku działo się na ulicach Monte Carlo, tym razem kibice zobaczyli tak zwaną „procesję”. Praktycznie nie było żadnych zwrotów akcji, a kierowcy dojechali do mety bez żadnych przygód.

To tylko potwierdza, że skoro na tak ryzykownym torze nie doszło do żadnego wypadku (nie pojawił się nawet samochód bezpieczeństwa), to w tych czasach sport ten staje się coraz bardziej przewidywalny. Co za tym idzie, także chyba mniej ciekawy dla fanów.

W Montrealu liczymy jednak na to, że jakieś elementy losowe nastąpią. Przecież tutaj właśnie znajduje się „ściana mistrzów”, czyli banda znajdująca się na prostej startowej, o którą rozbiło się już wielu znanych kierowców (w 1999 roku kontakt z nią w trzech oddzielnych incydentach zaliczyli Michael Schumacher, Damon Hill i Jacques Villeneuve).

Niewykluczone, że w nadchodzącym wyścigu to „magiczne” miejsce znowu zbierze swoje żniwo. Ponieważ na torze nie brakuje także innych ciekawych miejsc (szybkie i wolne zakręty), bardzo prawdopodobne, że tym razem na torze pojawi się samochód bezpieczeństwa, a nie wszystkim kierowcom uda się szczęśliwie dojechać do mety.


Grand Prix Kanady F1 – zakład specjalny

Safety Car wyjedzie na tor?

TAK @1.35 | NIE @2.80

Autor - NF

Analityk sportowy Milenium Zakłady Bukmacherskie.

Ostatnie posty